Panie Aleksandrze, w jaki sposób można wyjaśnić dziwne wpisy internautów na forach internetowych, które wielokrotnie, zupełnie nie odpowiadają charakterom ludzi, którzy ukrywają się pod dziwacznymi nickami, i których często dobrze znamy?
Ludzie różnie zachowują się w zależności od tego, czy czują się anonimowi, czy też nie. Przykładem oczywistym jest internet, gdzie anonimowość pozwala czuć się bezkarnym, ale też, co wydaje się bardzo ważne, w internecie ludzie mają poczucie, że mogą być kimś innym, niż są w rzeczywistości, mogą odmieniać swoją tożsamość. To pojawia się właśnie na różnego rodzaju forach, bo tam ludzie mogą kreować siebie, jakimi chcieli by być, a nie jakimi są, więc to nie jest tylko anonimowość-bezkarność, ale często też wchodzenie w inną rolę. Inny przykład: w ruchu drogowym cała struktura społeczna, która normalnie jest oczywista, stoi na głowie, bo ludzie się nie widzą, ale też jest takie wymuszanie w ramach kodeksu ruchu drogowego. Są też przypadki ludzi, którzy chcą wypowiadać się w swoim imieniu, którzy nie chcą być anonimowi.
Ale anonimowość w internecie jest wykorzystywana w sposób negatywny, choć żaden kodeks "drogowy" tego nie reguluje i do niczego nas nie zmusza.
Poczucie anonimowości nie musi być czymś płaskim, złym, chociaż, prawda, gdy jesteśmy anonimowi i czujemy się bezkarni, pozwalamy sobie na więcej i czasami wychodzą z nas mechanizmy, których normalnie by nie było. Występując pod własnym nazwiskiem, w krytyce mogę być ostry, bądź nie, a anonim pozwala już zupełnie wyjść poza gorset kultury i będę zupełnie chamski bez powodu, będę wyżywał się na kimkolwiek. Internet często daje ludziom jakby przyzwolenie na wyżycie się. Są ludzie, którzy spędzają przed internetem pół życia, żeby wyżalić się na cokolwiek i wtedy ludzie często, najzupełniej bredzą. Jeśli np. wiedzą, że dziennikarz ma studia polonistyczne, to piszą "a dlaczego nie uczy polskiego w technikum?" chociaż jego wykształcenie pasuje do wykonywanego zawodu - jakaś bzdura! Ludzie piszą czasami cokolwiek, oczywiście często z niedouczenia, ale częściej jednak z głupoty.
Czy w takim razie internet można traktować jak formę terapii, albo taki worek bokserski, na którym można się wyżyć?
Poniekąd tak. Przez internet wylewa się swego rodzaju frustracja. Poczucie anonimowości pozwala im być kimś innym, wyżalić się, wyrazić swoją frustrację, a Polacy są sfrustrowani bo, generalnie, nie potrafią radzić sobie z własnymi uczuciami.
A jak to wygląda w Europie?
Nie wiem jak to jest w innych krajach, ale w Polsce jest to bardzo widoczne, panuje duże poczucie niemocy. Ale w internecie oprócz poczucia braku konsekwencji istnieje możliwość naprawy, czyli dziś piszę źle, jutro mogę napisać dobrze. Anonimowość, czyli występowanie pod nickiem, to także moda internetowa, bo tak się najzwyczajniej przyjęło.
Czyli anonimowość to nie tylko strach.
Strach przed konsekwencjami - tak, ale nie tylko. W sieci nie korzysta się z nazwisk, bo jeżeli używam własnego nazwiska, to muszę być konsekwentny, spójny, muszę rozważyć za i przeciw, ale to zależy, rzecz jasna, od charakteru i osobowości człowieka. Występując pod nickiem, mogę zmienić osobowość, bo nick to jedna z twarzy. To jest o tyle ważne, że jeśli na jednym forum podpiszę się Jacek123, a na innym Huberto, albo Krwawy Mściciel, to na każdym forum mogę zachowywać się inaczej, na zasadzie, że to nie ja powiedziałem, tylko jedna z moich masek, jedna z moich ról i zawsze mogę się z tego wycofać, bo piszę to, co czuję w tym momencie i w tym nie musi być spójności.
W takim przypadku mówi się o usunięciu dysonansu poznawczego. Jest to zjawisko polegające na widzeniu sprzeczności we własnym zachowaniu. Jeśli np. zgodziłem się kupić książkę za 50 zł, a sprzedawca przy odbiorze informuje mnie, że pomylił się i cena wynosi 55 zł, to najczęściej dopłacam te 5 zł, ponieważ mam poczucie, że wyraziłem już zgodę na zakup towaru, więc ludzie, aby uniknąć takiej nieprzyjemnej niespójności, mogą chcieć pozostać anonimowi.
Rozmawiał: Piotr Struczyk L.F.