22.08.2010 20:49
Rodzina Bartoszów odniosła wielkie zwycięstwo, być może, w największej
bitwie ich życia - Igorek też będzie żył. Mimo, iż ciężko jest wyobrazić
sobie radość rodziców na wieść o dobrym stanie zdrowia ich pociechy,
wielu z nas podziela to szczęście i żywi nadzieję, że aktualny wynik
walki o najwyższą stawkę jest ostateczny.
Choć czytając wpisy internautów na różne tematy, na lokalnych portalach
internetowych, zadaję sobie nieraz pytanie: gdzie znajduje się granica
zawiści otaczających mnie ludzi? niewątpliwie, oświęcimianie wykazali
się ogromnym miłosierdziem, gdy rozbrzmiewał desperacki apel o wsparcie
akcji, pędzącej na ratunek młodziutkiemu Igorkowi.
Negatywne emocje nigdy nie są źródłem dobrych czynów. Pozytywne
myślenie, które zespoliło nas w jedno ciało, kierowane do jednego celu,
przyczyniło się nie tyle do zwalczenia ciężko uleczalnej choroby, co do
podtrzymania ducha walki w rodzicach małego pacjenta. Nie ulega
wątpliwości, że i bez tego, oboje wykazaliby się wielką wytrwałością,
lecz o ile ich droga do szczęśliwego finału byłaby bardziej wyboista i
nieobliczalna?
Czy wyciągnęliśmy wnioski? Czy wyciągnęli wnioski wszyscy ci
malkontenci, których dawne sugestie o nadmiernym zainteresowaniu tym
konkretnym przypadkiem, próbowały studzić zapał przejętych, życzliwych
serc? A przecież żaden piękny gest nigdy nie jest zmarnowany i żadna
dobra myśl nie rozwiewa się bez śladu.
Miłość do bliźniego zakorzeniona głęboko w naszych duszach wzięła górę
nad goryczą, otaczającą codzienność; wiele ważnych spraw straciło na
znaczeniu, przestawaliśmy liczyć pieniądze, gromadzić, składać grosz do
grosza; runął wyznawany przez wielu, materialny system wartości,
czyniący ludzi ślepymi na otwartość względem drugiego człowieka.
Czy wyciągnęliśmy wnioski? Czy tylko nieszczęście dziecka może sprawić,
że świat staje się na moment takim, jakim powinien być na co dzień?
Mimo wszystko wierzę, że mały Igor rozniecił w oświęcimianach trwałą
iskierkę głębokiej dobroci, która zaowocuje - może jeszcze nie dziś, ale
niebawem - stałym poczuciem odpowiedzialności za wszystkich członków
naszej dużej, duchowej rodziny.
Autor: Piotr Struczyk L.F.
|
Dodaj komentarz
Agencja Medialna Oswiecimskie24.pl informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
|
Komentarze
 22.08.2010 23:21: zwora |
I to jest panie Piotrze dobre myślenie. |
 23.08.2010 00:20: duchowa sierota |
zamiast brać sie za felietony mógłbyś chłopcze pisać księżom kazania |
 26.08.2010 11:31: Albert i Monika |
Dziękujemy Piotrze |
 26.08.2010 18:45: Z za miedzy... |
Panie Piotrze! To naprawdę wzruszający tekst. Mam nadzieję, że wszyscy cieszymy się bardzo razem z Rodziną Igorka. Ja cały czas wierzyłam, że się uda!Jestem szczęśliwa!!!!!! |
|
|
|