BIELSKO-BIAŁA. Gramy dla Szymona

10 sierpnia 2017 Autor: Materiał zlecony
BIELSKO-BIAŁA. Gramy dla Szymona
Tak jest. Gramy już po raz trzeci. Tym razem zaczynamy odrobinkę wcześniej. Mamy do turnieju aż 3 tygodnie i mam nadzieję, że w tym czasie okażecie się ludźmi z wielkimi sercami, dla których los innych nie jest obojętny. W tym roku szalejemy i będą aż dwa dni turnieju :) Jeden dzień mężczyźni, a drugi kobiety. Wszystkie osoby ( drużyny ), które chcą zagrać w piłkę ręczną, w jakiś sposób pomóc, przekazać coś na licytację serdecznie zapraszam do kontaktu. ( na samym dole ) Od razu mogę wspomnieć, że jest ze mną Marcin Nosowicz wraz ze Szkołą MM Sport, który będzie mnie dzielnie wspierał i to właśnie z nim wszystko się zaczęło trzy lata temu. On też jest odpowiedzialny za zapisy drużyn. Szykujcie się na masę ciekawych voucherów, zaproszeń i wydarzeń, dzięki którym, mam nadzieję, uda nam się wspólnie zebrać jak największą kwotę potrzebną na rehabilitację Szymona. To właśnie dla niego gramy w tym roku. Rok 2016 pokazał nam, że byliście bardzo hojni. 24.700 zł to niebagatelna kwota, którą wspólnie z firmą ELECTROPOLI POLAND przekazaliśmy fundacji Złotowianka na rehabilitację Kasi Ceglarz. Notabene dzięki tym funduszom Kasia w dalszym ciągu dzielnie uczęszcza na rehabilitację, jeździ na turnusy zdrowotne, gdzie cały czas poprawią swoją kondycję, wydolność i dba o to, aby codzienne życie nie sprawiało jej większego problemu.

Szymon Olek to 15-to letni chłopak, który uległ wypadkowi podczas zawodów na skoczni narciarskiej w Zakopanym. Cały incydent miał miejsce 3 lata temu, kiedy to Szymon jako 12 latek przewrócił się podczas lądowania. Wylew krwi do mózgu był powodem walki o życie, a następnie spowodował paraliż. Aktualnie potrzebuje olbrzymich pieniędzy na rehabilitację aby, tak jak Kasia, mógł prowadzić normalne życie i w przyszłości być samodzielnym.
Poniżej dane do przelewu dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą wziąć udziału w wydarzeniu bądź w licytacjach.

Mamy również do Was olbrzymią prośbę. UDOSTĘPNIAJCIE !!!! Wklejajcie zdjęcie z wydarzenia na "profilowe" bądź to "w tle ", bo to tylko 3 tygodnie, a dzięki temu dotrzemy do jak największej liczby ludzi. Niech całe Bielsko i okolica znowu się dowie, że gramy, że zbieramy pieniądze dla Szymona, że pomagamy !!!!!

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym ''SŁONECZKO''
89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
SZYMON OLEK subkonto 92/O

https://www.facebook.com/Fundacja-Pomocy-Osobom-Niepełnosprawnym-Słoneczko-498247863547970/

Przeczytajcie to co udało się napisać Szymonowi

Urodziłem się 24.05.2002 roku. Od małego szybko rozwijałem się ruchowo, wszędzie się wspinałem, wchodziłem.
Kiedy miałem 5,5 roku dostałem pierwsze narty. Szybko nauczyłem się na nich jeździć. Sam wykombinowałem jak się hamuje i skręca.
Marzyłem o lataniu jak ptak. Mówiłem: ,,jak Pan Bóg mnie tak bardzo kocha, to dlaczego nie dał mi skrzydeł...?'' Potem chciałem latać jak Adam Małysz...
W wieku 7,5 lat zacząłem skakać na nartach w Klubie Klimczok-Bystra. Wytrwale trenowałem przez cztery lata. Miałem zamiar pójść do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Buczkowicach, której dyrektorem był i jest mój trener Pan Jarek Konior.

25 lutego 2014 roku podczas zawodów Lotos Cup w Zakopanem, po wylądowaniu przewróciłem się. Nastąpił wylew krwi do mózgu. Walczyłem o życie w szpitalu w Krakowie Prokocimiu. Kilkakrotnie byłem operowany. Leżałem w szpitalach pięć miesięcy.

Po powrocie zacząłem intensywną i bolesną rehabilitację aby pokonać niedowład i wrócić do normalnego życia. Uczyłem się wyraźnie i głośno mówić, siedzieć, wstawać i wreszcie chodzić, ale także klękać, chodzić na czworakach itp. Rehabilitanci mówią, że robię szybkie i duże postępy, ale dla mnie trwa to bardzo długo. W domu nie używam już wózka inwalidzkiego.

Przede mną jeszcze wiele pracy nad poprawieniem techniki chodzenia, utrzymywania równowagi, ale przede wszystkim nad przywróceniem do życia lewej ręki, którą po wypadku przez kilka miesięcy wcale nie umiałem poruszać.

Teraz przy pomocy specjalnej ortezy potrafię chwycić i przenieść piłkę. Pomimo bólu ćwiczę z coraz większym zapałem widząc efekty wspólnej pracy: mojej i rehabilitantów.

Bardzo mi żal, że nie będę mógł już skakać na nartach. Marzę o powrocie do normalnego życia i wytrwale nad tym pracuję ok. 3 godz. dziennie. Jest to możliwe dzięki pomocy wielu dobrych ludzi, których stale spotykam na mojej drodze, gdyż miesięczne koszty rehabilitacji (ok. 5000 zł) przekraczają możliwości mojej rodziny.

Zaczynamy :)
Radosław Siuda 663 01 01 01
Marcin Nosowicz 787 185 725
Komentarze do tej aktualności zostały wyłączone.