MADRYT. Ponad 350 tysięcy osób zwiedziło już ekspozycję o Auschwitz

11 czerwca 2018 Autor: red/PMAB
Fot. Musealia

Fot. Musealia

Bardzo wysoka frekwencja na wystawie monograficznej „Auschwitz. Nie tak dawno. Nie tak daleko” w Madrycie sprawiła, iż organizatorzy zdecydowali o przedłużeniu jej obecności w stolicy Hiszpanii do 7 października. Jak dotąd, tę poruszającą ekspozycję obejrzało ponad 350 tysięcy osób, w tym 55 tysięcy uczniów.


Wystawa powstała dzięki współpracy hiszpańskiej firmy Musealia i jej międzynarodowego zespołu kuratorów, m.in. dr. Michaela Berenbauma, dr. Roberta Jana van Pelta i Paula Salmonsa, z ekspertami Muzeum Auschwitz: konserwatorami, archiwistami oraz historykami Centrum Badań, którym kieruje dr Piotr Setkiewicz.

Średnio wystawę każdego dnia odwiedza ok. 1750 osób, a w weekendy i święta liczba ta przekracza 2,5 tysiąca.

- Z jednej strony mówimy o wielkim sukcesie frekwencyjnym, co jest bardzo ważne i co potwierdza także nasze intuicyjne przewidywania jeszcze sprzed otwarcia Widzimy wyraźnie, jak wielką moc ma Auschwitz współcześnie, nie tylko jako miejsce historyczne, ale też niezwykle ważny punkt odniesienia i uniwersalny symbol, gdzie zadawane są fundamentalne pytania dotyczące pamięci i naszej odpowiedzialności dzisiejszy świat - powiedział dyrektor Muzeum Auschwitz, dr Piotr M. A. Cywiński.

Dodał, że odwiedzający poznają też cały kontekst historyczny związany z rozwojem niemieckiego nazizmu, niezwykle ciekawe - poza granicami Polski niemal zupełnie nieznane - losy miasta Oświęcimia przed wojną, czy postaci, które stały się swoistymi ikonami pamięci o Auschwitz w Polsce, takie jak m.in. św. Maksymilian Kolbe, czy rotmistrz Witold Pilecki.

Na ok. 2500 metrów kwadratowych prezentowanych jest ponad 600 oryginalnych przedmiotów, pochodzących w większości ze Zbiorów Muzeum Auschwitz. Zobaczyć można m.in. setki osobistych przedmiotów należących do deportowanych do Auschwitz ludzi, takie jak walizki, okulary, buty, czy przedmioty codziennego użytku, fragmenty oryginalnego baraku więźniarskiego z obozu Auschwitz III-Monowitz, biurko komendanta obozu Rudolfa Hoessa, maskę gazową z wyposażenia załogi SS, czy oryginalny niemiecki wagon towarowy „Model 2”, który był wykorzystywany przez Deustche Reichsbahn podczas drugiej wojny światowej do transportu żołnierzy, jeńców wojennych, ale także podczas deportacji Żydów do gett i ośrodków zagłady w okupowanej przez Niemców Polsce.

Dzięki tym unikatowym przedmiotom możliwe jest opowiedzenie o najważniejszych tematach z historii Auschwitz, a także przybliżenie losów wszystkich grup ofiar obozu: Żydów deportowanych na Zagładę, Polaków, Sinti i Romów, czy sowieckich jeńców wojennych. Ważne jest także ukazanie świata sprawców – esesmanów, którzy stworzyli i zarządzali tym największym niemieckim nazistowskim obozem.

Dodaj komentarz

Agencja Medialna Oswiecimskie24.pl informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Creative Company Szymon Chabior, 43-300 Bielsko-Biała, ul. Złotych Kłosów 78/5, NIP: 5492155460, w celu obsługi komentarza użytkownika. Podanie danych jest dobrowolne. Podstawą przetwarzania danych jest moja zgoda. Mam prawo wycofania zgody w dowolnym momencie. Dane osobowe będą przetwarzane do czasu odwołania zgody. Mam prawo żądania od administratora dostępu do moich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego
INNE SPRAWY, 12.06.2018 19:20
ŻAŁOSNE TO JEST
jjj, 11.06.2018 17:51
Szkoda, że w artykule zupełnie pominięto Mirka Ganobisa, który również się do tej wystawy dołożył. Smutne to.