OŚWIĘCIM. 75. rocznica ucieczki Kazimierza Piechowskiego

20 czerwca 2017 Autor: Adam Cyra

W 75. rocznicę słynnej ucieczki z KL Auschwitz odbędzie się w dniu 20 czerwca 2017 roku spotkanie z jej uczestnikiem w Centrum Kultury i Sztuki w Tczewie, zatytułowane "Wolność jest moim domem. Spotkanie z Kazimierzem Piechowskim".

Kazimierz Piechowski. fot. zasoby internetu

Kazimierz Piechowski. fot. zasoby internetu

Najsłynniejszy uciekinier z KL Auschwitz, który mieszka w Gdańsku i w tym roku ukończy 98 lat, swoje dramatyczne przeżycia i brawurową ucieczkę z KL Auschwitz opisał w książce „Byłem numerem… świadectwa z Auschwitz”. Później wspomnienia te zostały opublikowane przez Muzeum Auschwitz-Birkenau w języku niemieckim, „Ich war eine Nummer… Geschichten aus Auschwitz”.

Powstał także filmu dokumentalny o Kazimierzu Piechowskim, zatytułowany „Uciekinier” w reżyserii Marka Pawłowskiego. Film ten dotychczas zdobył kilkanaście nagród krajowych i zagranicznych, zakupiły go m.in. Włochy, Finlandia, Brazylia i Nigeria.

Kazimierz Piechowski od najmłodszych lat związany był z Tczewem, gdzie przed wojną działał w Związku Harcerstwa Polskiego. Jesienią 1939 roku próbował przedostać się na Węgry, aby stamtąd dotrzeć do Francji, gdzie gen. Władysław Sikorski tworzył Wojsko Polskie. Na granicy schwytał go patrol niemiecki. Został osadzony w więzieniu w Wiśniczu Nowym, skąd 20 czerwca 1940 roku przewieziono go do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 918.

Dokładnie dwa lata później, 20 czerwca 1942 roku, zdecydował się na ucieczkę z obozu wraz z trzema innymi więźniami. Włamali się do magazynu mundurowego, wykradli samochód esesmański i wyjechali nim z terenu obozowego, porzucając go dopiero w okolicach Makowa Podhalańskiego. Piechowskiemu realizacje śmiałego pomysłu ułatwiło niezwykłe opanowanie i biegła znajomość języka niemieckiego, wyniesiona z domu rodzinnego. Jest to jedna z najbardziej niezwykłych i spektakularnych ucieczek z KL Auschwitz w dziejach tego obozu.

Po ucieczce Piechowski wstąpił do Armii Krajowej, w szeregach której walczył do końca wojny. Po powrocie na Pomorze podjął pracę, ale ktoś doniósł Urzędowi Bezpieczeństwa o jego akowskiej przeszłości. Został skazany na dziesięć lat więzienia, z czego odsiedział siedem.

Po czterdziestu latach od swojej ucieczki, namówiony przez żonę, po raz pierwszy przyjechał do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w 1982 roku. Na widok Ściany Straceń, kiedy powróciły w jego pamięci straszne wspomnienia, jak wynosił spod niej ciała rozstrzelanych współwięźniów – stracił przytomność.

Następny raz odwiedził Muzeum dopiero dwadzieścia lat później, namówiony tym razem do przyjazdu przez mieszkającego w Gdańsku, nieżyjącego już dzisiaj Jana Foltyna, który pochodził z Oświęcimia.

Kazimierz Piechowski napisał jeszcze jedną książkę, zatytułowaną „My i Niemcy”, wydaną ze słowem wstępnym prof. Henryka Ćwięka, który na jej temat tak wypowiada się:

Książka napisana przez świadka tragicznych wydarzeń w Auschwitz skłania do szczególnej refleksji nad losem zamęczonych tam więźniów. Auschwitz jest nie tylko wyjątkowym miejscem pamięci, lecz także miejscem, skąd słychać apel do ludzkich sumień.

Od 2002 roku Kazimierz Piechowski bywa częstym gościem w Oświęcimiu, gdzie Aula Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Rotmistrza Witolda Pileckiego nosi Jego imię. Adam Cyra

Zobacz także


Dodaj komentarz

Agencja Medialna Oswiecimskie24.pl informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych w komentarzach, zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania, w ciągu 24 godzin, listów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety. Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

milka, 02.07.2017 13:49
Oby pan Kazimierz i inni byli więźniowie KL Auschwitz żyli jak najdłużej i w jak najlepszym zdrowiu. Oni są świadectwem prawdy o niemieckich zbrodniach w czasie II wojny światowej. Ostatnio tę prawdę znowu zaczyna się zaciemnia, a raczej Niemcy chcą się wybielać, kosztem Polaków, którzy byli ofiarami tej Apokalipsy.