Wysłuchałem dzisiaj opowieści mojego kolegi, który kazał Austriakowi przeprosić naród polski za to, że nazwał nas nierobami, potrafiącymi li tylko strajkować, gdy coś im nie pasuje, zamiast się dorabiać. Nawet na kolanach. Zrozumiałem, że patriotą może być nie tylko godny szacunku profesor Bartoszewski, ale zwykły, żyjący koło mnie chłopak z Oświęcimia.